lutego 15 2008
Wakacji Premiera rozdział II
Opinię publiczną obiegła elektryzująca wieść, iż nasz Premier Donald Tusk na czas urlopu zrezygnował z ochrony BORu. Jest to ewidentnie kolejny etap kampanii medialnej, która ma nam przedstawić DT, jako zwykłego człowieka, takiego jak my wszyscy, który mimo sprawowania urzędu Premiera RP, chce żyć zupełnie zwyczajnie.
Zaczęło się od tego, że zrezygnował Pan Premier z luksusu, jakim jest latanie rządowym samolotem, na rzecz lotów samolotami rejsowymi. Wszystko w imię taniego państwa i szukania oszczędności nawet tam gdzie ich być nie powinno. Bo jakoś zapomniano poinformować lud, że rządowe samoloty nawet jak nie latają, to i tak pożerają pieniądze. Muszą być regularnie serwisowane, załoga samolotów cały czas musi być na stanowiskach, gotowa do pracy bez względu na to jakim samolotem Premier wyleci do Brukseli. Co więcej, samoloty te i tak muszą “wylatać” określoną ilość godzin, z Premierem na pokładzie czy bez. Koszt podwójny, ale za to jakie public relations.
Potem była historia z mieszkaniem dla Pana Premiera i jego małżonki. Pani Małgorzata Tusk żaliła się w pismach kolorowych jak to ciężko jej opuszczać ukochane gniazdko w Sopocie. Albo, że rządowa willa jest dla nich za duża i szukają czegoś mniejszego - bo taniej i przytulniej. Prawdziwe sreberko z tego naszego Premiera, oszczędza na własnej wygodzie, w imię dobra Państwa Polskiego. Ale po raz kolejny, media przeoczyły jeden istotny szczegół. Bez względu na to, czy ktoś rządową willę zamieszkuje, czy też nie, to koszt jej utrzymania jest taki sam, lub niewiele mniejszy. Ogrzewanie, ekipa sprzątająca, ogrodnicy itd. za to wszystko płacimy my, podatnicy. Koszt podwójny, ale za to jakie public relations.
A ostatnio news na newsy - premier na wakacjach. Po 87 dniach ciężkiego nic nie robienia, Pan Premier Donald Tusk udał się na zasłużony odpoczynek. Wcześniej jednak odbył wizytę w Moskwie, pewnie po to by poprosić Prezydenta W. Putina o tydzień urlopu. Bo niby po co była ta cała wizyta u naszych wschodnich sąsiadów?
Jestem tylko ciekaw jak długo ludzie będą sie na to wszystko nabierać. Wyjazd na wakacje Premiera dużego europejskiego państwa, jakim bez wątpienia jest Polska, bez ochrony i własnym samochodem to już nie jest lekkomyślność. To już jest idiotyzm do kwadratu! Tak nam się D. Tusk zapędził w tej kampanii medialno-wyborczej, że powoli traci kontakt z rzeczywistością. Nie żeby mi specjalnie zależało na bezpieczeństwie Premiera, bo nie darzę go nawet minimalną sympatią. Ale gdyby nam go ktoś ustrzelił albo porwał, to późniejsze koszty z tym związane, były by dużo większe niż koszt pogrzebu. A skoro tak Premierowi Tuskowi zależy na idei taniego państwa, to niech się dwa razy zastanowi, gdy za kolejnych kilka miesięcy wybierze na wakacje.
..:: PS ::..
Zgodnie z ustawą BOR nie może nie chronić Prezydenta, Premiera, zaś ci nie mogą z owej ochrony zrezygnować, takie jest prawo. Jeżeli nawet D. Tusk się uprał i za wszelką cenę chciał postawić na swoim, to BORowiki i tak pojechały za nim w Alpy. Bo gdyby coś się stało, a BORu by tam najzwyczajniej w świecie nie było, to czekała by ich masa “papierkowej roboty”.
No responses yet











