lutego 16 2008
J. Kaczyński do paki?
- Jeśli kazał zagłuszać pielęgniarki, były premier może trafić do więzienia - powiedział w TOK FM minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski.- Trzeba zbadać, czy doszło do bezprawnego wydania polecenia, musimy sprawdzić to w dokumentach BOR – powiedział w TVN 24 Zbigniew Ćwiąkalski. – Chodzi o odpowiedzialność osoby, która taką decyzję podjęła – dodał.
Skandal, skandal i jeszcze raz skandal! Premier Jarosław Kaczyński mógł wydać polecenie zagłuszania pielęgniarek, które nielegalnie okupowały kancelarię Premiera. Bogu ducha winne panie, wpadły na genialny w swej prostocie pomysł, by walczyć z kaczyzmem u źródła. Zrobiły to czego nikt sie nie spodziewał - sparaliżowały pracę centrum dowodzenia IV RP. I tylko ktoś o wybitnie złej woli, wbrew wszelkim zasadom, próbował stanąć im na drodze i powziął decyzję o zagłuszaniu telefonów komórkowych pań pielęgniarek.
Z każdym dniem utwierdzam się w przekonaniu, że żyję w kraju absurdu i ktoś z uporem maniaka manipuluje społeczeństwem i urabia ich wg własnego widzi mi się. Żadne inne wytłumaczenie tej i innych podobnych sytuacji, nie przychodzi mi do głowy. To co patologiczne i nienormalne, powoli staje się czymś zupełnie naturalnym, zwyczajnym i oczywistym. Zgroza.
Skandalem jest, że Pan Premier Kaczyński pozwolił na to by pielęgniarki przez kilka dni koczowały w jego kancelarii. W normalnym państwie, gdzie interes państwa stawia się ponad interesem związków zawodowych, a prawo jest prawem, taka sytuacja nie mogłaby mieć miejsca. Pielęgniarki jeśli w ogóle zostały by wpuszczone, to przy pierwszej próbie podjęcia okupacji budynku zostały by zeń wywalone na zbity łeb. Zajęła by się tym albo ochrona albo odpowiednie służby mundurowe, wezwane w celu rozwiązania sytuacji.
W normalnym państwie nikt by z tego nie robił problemów, stanowcze rozwiązanie sytuacji spotkało by się nawet z aprobatą społeczeństwa. Ale to w normalnym państwie, nie w Polsce. W naszym kraju socjalizm i poprawność polityczna rozwinęły się już do tego stopnia, że takie patologiczne zachowania uchodzą za coś oczywistego. I będzie coraz gorzej, w imię krzewienia europejskiej kultury i nowoczesności.






No cóż, jak się nie ma nic do roboty w sejmie, przy przepychaniu kolejnych mniej lub bardziej nieudanych ustaw, to się robi co popadnie, dla zabicia czasu. W imię tej zasady politycy PO, dzień w dzień bombardują nas kolejnymi rewelacjami na temat tego jaki to PiS jest zły, a jacy oni wspaniali.
I wydało się! Pan Premier Donald Tusk tak bardzo zmęczył się nic nie robieniem, że już po 87 dniach musiał udać się na urlop. Każdy przecież wie, jak bardzo wyczerpujące jest leżenie na kanapie dłużej niż kilka dni. Człowiek robi się otępiały, nic mu się nie chce i nie ma siły robić czegokolwiek.




