lutego 18 2008
Nigdy więcej… politycznej poprawności
Stowarzyszenie Nigdy więcej podniosło larum, że dzięki decyzji PiS-owskiego ministra - kultury Kazimierza Ujazdowskiego - 20 tysięcy złotych publicznych pieniędzy trafiło do pism “Templum Novum” i “Opcja na prawo” związanych ze środowiskami polskich nacjonalistów i Narodową Sceną Rockową.
Nie jestem zwolennikiem faszyzmu, socjalizmu, komunizmu ale przede wszystkim dupokracji, więc mierzi mnie to, że ktoś się wtrąca w suwerenne decyzje polskiego ministra. Skoro dostali tę dotację to widocznie im się należała. Dla mnie rzeczą niepojęt jest to, że Pan Biedroń wydaje swój gejowski tęczowy elementarz, z którego ma zamiar uczyć nasze dzieci “tolerancji“. Specjalnie dałem słowo “tolerancja” w nawiasach, bo jest to nic innego jak kolejna próba przyzwyczajania nas, że pederastia i inne zboczenia to coś normalnego i naturalnego.
Dlaczego działaczy ze stowarzyszenia Nigdy więcej nie szokuje to, że rok w rok organizuje się na polskich ulicach spędy zboczeńców, robi im się darmową reklamę w telewizj, prasie i Internecie? Zapewne dlatego, że działania tego typu są na rękę wszystkim krzewicielom nowych europejskich wzorów i tradycji oraz politycznej poprawności. Powoli dochodzimy do sytuacji, że faszystą będzie nie ten kto nosi w sercu swastykę, tylko ten kogo środowiska (niby) antyfaszystowskie nie lubią. Sytuacja analogiczna do antysemityzmu i homofobii.
Jak się to ma do zasad wolności słowa, które podobno obowiązują? Wiadomo, że można mówić to co odpowiednie środowiska uznają za słuszne, a każdy kto ma odmienne poglądy jest zakrzykiwany albo w ogóle się o nim nie mówi. Za to unijna lewacka propaganda traktowana jest jako słowo objawione, i nikt nie ma prawa z tym dyskutować. A jeśli się nie podporządkuje, to bardzo szybko dostanie łatkę oszołoma i wszystkie drzwi do wszelkich mediów zostaną przed nim zatrzaśnięte.
Co jeszcze bardziej szokujące, nawołuje się bo blokowania stron internetowych owych pism, które dofinansowanie dostały (a nie powinny). Najprawdopodobniej szykuje się akcja podobna do tej, jaka miała miejsce w przypadku strony Red Watch (więcej tutaj). Jeżeli zachodzi podejrzenie, że autorzy strony przyczynili się do tego, że zostało popełnione przestępstwo, to należy zająć się jej autorami. Ale od tego jest policja i niezawisłe sądy. A nie internauci, którzy na własną rękę niszczą cudzą własność. Bo działania jakie podjęto, to nic innego jak niszczenie cudzej własności.
Dla mnie własność prywatna jest święta i nikt nie ma prawa jej naruszać. Wobec pomysłodawców takich akcji powinny być wyciągane konsekwencje prawne. Ale w systemie w jakim żyjemy, nie ma na to szans. Bo w socjalizmie własność prywatna nic nie znaczy, i nikt się nie odważy, by sprzeciwić się propagandzie politycznej poprawności.
No responses yet











