listopada 01 2007
Cuda niewidy i syn marnotrawny. Śmieją nam się w twarz!
Dziś Dzień Wszystkich Świętych więc wpisu być nie powinno. Ale ja nie jestem Janusz Korwin-Mikke i nawet w dniu wolnym od pracy, mogę sobie pozwolić na to, by wysmażyć jakiś artykuł. Jednakże, by nie być monotematycznym i ciągle o tej polityce, to tym razem napiszę o Cudach. I to takich namacalnych, których wszyscy możemy doświadczyć na własnej skórze.
Cud przebaczenia.
Bo jak inaczej, jeśli nie Cudem Przebaczenia, można określić wczorajszą deklarację Premiera In Spe Donalda Tuska? Jeszcze nie objął kierownictwa nad Radą Ministrów a realizuje nawet to, czego nie obiecywał w trakcie kampanii wyborczej! To niezwykle szlachetne postępowanie powinno być wzorem dla przyszłych pokoleń, bo o to pierwszy raz w Wolnej Polsce, stanowisko ministerialne będzie miejscem swoistej resocjalizacji. Wydarzenie bez precedensu, nie tylko nad Wisłą ale i w skali całego świata.
Tylko jakiś taki niesmak pozostał, zapewne dlatego, że nie lubię jak ktoś mi pluje w twarz i z uśmiechem oznajmia, że to deszcz pada. Gowin miał tupet mówiąc, że PiS dąży do wcześniejszych wyborów (mimo, że władzy faktycznie jeszcze nie oddali). Ale to by Ministrem Pracy został człowiek, który oficjalnie przyznał się do współpracy z SB, to to już kpina z wyborców. Nie wydaje mi się żeby, tym którzy na Platformę głosowali, takie działanie przypadło do gustu. Mam na myśli tych co oddali głos poparcia w pełni świadomie, dzieciaków spod znaku MTV nie biorę pod uwagę. I niech nikt mi nie wciska, że był do tego zmuszony bo miał trudną sytuację osobistą! Jeżeli ktoś zdradza swoją żonę, a później w sytuacji podbramkowej nie ma wystarczająco dużo cywilnej odwagi by wziąć za swoje czyny odpowiedzialność, to nie może nazywać siebie Mężczyzną.
Media chętnie pokazują skruszonego M. Boniego i podają, że od 1985r. SB regularnie go nagabywało i zachęcało do podjęcia współpracy. Ale już nie tak chętnie mówią, że w końcu im się to udało, to nie w okresie głębokiego PRLu, tylko w 1989r.! Dokładnie 6 lutego 1989r. czyli w dniu rozpoczęcia rozmów przy Okrągłym Stole, Boni zaczyna działać jako Tajny Współpracownik. Już na początku lat 90-tych, kiedy to pojawiła się ,,Lista Macierewicza”, a na niej nazwisko Boni i jeszcze wielu innych, wszystkie media wraz z politykami dzisiejszej koalicji, jak jeden mąż krzyczały, że tak nie można, że to prowokacja, że skrzywdzono niewinne osoby. A teraz syn marnotrawny powrócił, okazując skruchę w świetle fleszy i kamer, przy wielkiej aprobacie ,,niezależnych mediów” i polityków, którzy lada dzień zaczną rządzić Polską. Jakbym nie znał historii Polski, to pewnie bym się wzruszył, nawet łzę uronił i pochylił głowę nad losem udręczonego politykiera.
Nie będę robił za niczyje sumienie i nikogo nie będę w tej chwili pouczał. Ale nie może być tak, że osoba, której kręgosłup moralny wiotki jest jak wierzbowa wić, zostaje Ministrem w ramach dziwnie pojętej resocjalizacji. Gdzie te media, które zawsze chętnie każdy skandal wypunktują? Gdzie ci politycy z okrzykiem o upadku demokracji na ustach? Dlaczego nic nie robią? … Dlatego, że obie ręce mają zajęte sięganiem do cudzych kieszeni.
8 responses so far












Jeśli udało się z Sawicką - czemu nie ma udać się z Bonim?
Zreszta jest to obietnica wyborcza - by wszystkim żyło sie lepiej!
Zastanawiam sie też jakim trzeba byc świnią by mieć w przyszłości możliwość “odpracowania ” tego jako premier?
Cud przebaczenia to piękna rzecz - ale jeśli ktoś ugiął się raz, to nie ugnie się po raz drugi? A w polityce nacisków, także nieformalnych, nie brakuje…
Ach - co za katorga… urabiać ręce po łokcie dla dobra Ojczyzny za marną pensyjkę ministra/doradcy. Cóż za heroizm ze strony Boni M.
W sprawie najciekawiej wygląda wątek romansu i werbowania Boniego przez TW “Biedronkę”. Ale - jak to ktoś ładnie napisał - nie ma co stawiać kropki nad “i”
Boni wcale się nie ugioł! Dumnie unikał wyznania prawdy! Udawało mu się to przez 22lata!
Zaczynam rozumieć, dlaczego 70 % pensjonariuszy zakładów karnych głosowało na PO - widać dotarły do nich pogłoski o nowoczesnej metodzie resocjalizacji przez powoływanie do rządu Donalda Tuska.
A może to i dobrze, że Boni będzie ministrem w rządzie Tuska?!
Zdefiniuje go od samego początku. Tak jak np Kiszczak zdefiniował “pierwszy niekomunistyczny rząd” Mazowieckiego.
Nie wspominając już o nowym ministrze sprawiedliwości, który do współpracy z SB przyznaje się wszak… echh, ponoć już stwierdził, że aresztowanie Sawickiej było bezprawiem- nic tylko wyjeżdżać z tego kraju… a miało być tak pięknie:/
Mojego szwagra też namawiano do współpracy ale on zaraz po wyjściu z przesłuchania powiedział wszystkim wszem i wobec, że go próbują zwerbować i straszą. I to jest jedyna forma spowiedzi jaka jest dla mnie do przyjęcia. Pan Boni nie dosyć, że się zwerbował to spóźnił się z wyznaniem o dobre kilka lat. Zdrajca to zdrajca nie zdziwiłbym sie gdyby zwerbował sie do Mosadu. W końcu to agent z praktyką no i swój.